Przejdź do treści

Bucketlista: jak mądrze spełniać swoje marzenia, testować nowe doświadczenia i podejmować świadome decyzje

Mapa i kompas

Każdy z nas ma jakieś marzenia, cele, pomysły na życie.

Jedni zapisują je w głowie, inni w notatnikach, jeszcze inni w ogóle ich nie porządkują — licząc, że „kiedyś się zrobi”.

Ja swoją bucketlistę tworzę od czasów studiów.

I mimo że minęło sporo lat, nadal z niej korzystam — może nie codziennie, ale przynajmniej raz na 3 miesiące wracam, żeby zobaczyć:

•	co już zrealizowałem,
•	co mnie nadal ekscytuje,
•	co mogę sobie odpuścić,
•	i co nowego chcę do niej dodać.

Z wiekiem zrozumiałem dwie rzeczy:

bucketlista nie musi być w całości zrealizowana
i bucketlista nie jest listą obowiązków — to lista doświadczeń.

I właśnie o tym jest ten artykuł.

Czym tak naprawdę jest bucketlista?

Większość kojarzy ją z listą „rzeczy do zrobienia przed śmiercią”.
Ekstremalnych doznań, wielkie plany, „odhaczanie”.

Tymczasem prawdziwa bucketlista to:

  1. Kompas — kierunek, w którym chcesz iść
    To odpowiedź na pytanie:
    czego chcę w swoim życiu więcej?
  2. Lustro — weryfikacja, czy marzenia są naprawdę moje
    Z biegiem lat nasze priorytety się zmieniają.
    I to normalne, że część rzeczy przestaje być ważna.
  3. Katalizator małych kroków
    To nie musi być skok ze spadochronem.
    To może być pierwsza lekcja tańca, nowy smak, wycieczka do miasta, którego nigdy nie widziałeś.
  4. Narzędzie sprawdzające, co jest dla mnie ważne tu i teraz
    Bucketlista nie jest o szaleństwach.
    Jest o świadomości i doświadczaniu życia.

Dlaczego moja bucketlista nie ma końca i nigdy nie będzie w całości odhaczona

Kiedy zaczynałem ją pisać, myślałem, że pewnego dnia po prostu ją „skończę”.

Dziś wiem, że:
➡️ dobra bucketlista rośnie razem z Tobą,
➡️ niektórych rzeczy nigdy nie zrobię i to jest OK,
➡️ najważniejsze, że ona pomaga mi widzieć, dokąd chcę iść.

To nie lista perfekcyjna.
To lista żywa.

Stopniowanie — najważniejszy element, o którym mało kto mówi

Jednym z kluczowych odkryć było dla mnie to, że bucketlista powinna mieć etapy. No może nie cała lista ale to co na niej się znajduje. Aby lepiej zrozumieć o czym mówię posłużę się jednym z przykładów z mojej listy.

Nie „skok ze spadochronem”.
Tylko:

1.	Skok w tandemie,
2.	jeśli dalej chcę — kurs,
3.	jeśli mnie wciągnie — licencja skoczka,
4.	a jeśli mnie nie wciągnie? → świetnie, KONIEC.
U mnie akurat byłem na tak - więc ten wątek na liście nadal jest otwarty :)

Stopniowanie daje mi komfort powiedzenia:

„Jeszcze nie wiem, czy tego chcę.
Sprawdzę małym krokiem.”

I to zmienia absolutnie wszystko.

Najważniejsza zasada: po każdym etapie możesz się wycofać

Bucketlista nie jest o presji.
Nie jest o tym, żeby za wszelką cenę „odhaczać”.
Jeśli po pierwszym kroku czujesz, że to nie Twoje — masz prawo powiedzieć:
Stop. To było fajne doświadczenie, ale idę dalej w inną stronę.

To dojrzałe.
To mądre.
To świadome.

I dlatego kocham tę metodę.

Mój przykład z samochodem terenowym — i dlaczego cieszę się, że nie zacząłem od zakupu

Od zawsze miałem słabość do aut terenowych – taką na poziomie fantazji starego harcerza. Wysokie, ciężkie, potężne — takie, które wjadą wszędzie. Na mojej bucketliście długo widniało marzenie:

„Kupić terenówkę i spróbować off-roadu.”

Zanim jednak wydałem poważne pieniądze, postanowiłem:

  • Najpierw test. Prawdziwy, w terenie. Nie w salonie.
  • Pojechałem.
  • Przeżyłem.
  • I… wróciłem z samochodem tak porysowanym, że wyglądał jak po starciu z niedźwiedziem 🤣

A ja?
Zrozumiałem, że:

•	tak, to było ciekawe doświadczenie,
•	tak, to fajnie mieć na bucketliście,
•	ale… to nie jest hobby dla mnie.

I właśnie dlatego stopniowanie działa.

Zaoszczędziło mi to masę problemów, pieniędzy i rozczarowań.

Bucketlista działa lepiej, gdy masz misję i wizję — taką osobistą

W życiu łatwo jest „chcieć wszystkiego”.

Dlatego od lat mam:

•	swoją osobistą misję,
•	swoją osobistą wizję,
•	i swoje wartości,

które traktuję jak filtr do decyzji.

Dzięki nim wiem:

•	co jest naprawdę moje,
•	w co warto inwestować czas, energię i zasoby,
•	a czego lepiej sobie odpuścić.

To nie jest coaching.
To praktyka wynikająca z lat prowadzenia firm, ludzi i siebie samego.

Dlaczego zaglądam do bucketlisty co 3 miesiące?

Co kwartał (a raczej — co 12 tygodni) robię przegląd:

•	co zrobiłem,
•	co ma sens dalej,
•	co mogę wyrzucić,
•	co nowego dodać.

I zawsze staram się wybrać choć jedną rzecz z kategorii „spróbować czegoś nowego”.

To może być coś drobnego:

•	nowy sport,
•	nowa trasa biegowa,
•	odwiedzenie miejsca, w którym jeszcze nie byłem,
•	nowa umiejętność,
•	nowe danie.

To przełamuje rutynę.
To przypomina, jak ciekawy jest świat.
I to pięknie rozwija człowieka.

A gdzie w tym wszystkim OKRy i KPI?

Tak, to narzędzia z biznesu.
Ale w życiu prywatnym działają… jeszcze lepiej.

OKR (kompas)
→ mówi mi, co jest dla mnie najważniejsze w nadchodzących 12 tygodniach.

KPI (mapa)
→ daje sygnały, czy idę w dobrym kierunku (energia, sen, deep work, relacje, zdrowie).

Dzięki nim wiem:

•	co chcę osiągnąć,
•	jakie kroki robię,
•	i kiedy warto powiedzieć: „stop, nie idę dalej”.

Bucketlista jako narzędzie świadomego życia

Kiedy myślisz o niej w taki sposób, przestaje być listą marzeń, a staje się:

•	narzędziem do podejmowania decyzji,
•	sposobem na odkrywanie siebie,
•	miejscem do zbierania nowych doświadczeń,
•	i drogą, która daje wolność zamiast presji.

I o to chodzi.
Nie o odhaczanie (choć wydzielona dopamina przy odhaczaniu jest super)
Nie o porównywanie.
Tylko o życie bliżej tego, co naprawdę Twoje.

Podsumowanie — 7 zasad dobrej bucketlisty

  1. Traktuj ją jak listę doświadczeń, nie obowiązków.
  2. Dodawaj rzeczy stopniowo — od małego kroku do dużego.
  3. Po każdym etapie możesz zrezygnować.
  4. Miej swoją misję i wizję — one dają filtr do decyzji.
  5. Raz na 3 miesiące rób przegląd.
  6. Dodawaj drobne rzeczy z kategorii „spróbować”.
  7. Wzmacniaj bucketlistę OKRami i KPI — nawet w życiu prywatnym.

Postscriptum

A oto kilka przykładów ze „zrealizowanych moich marzeń„:

  1. Skok z helikoptera Mi-8 z wysokości 4000m (po tandemie, kursie, licencji…)
  2. Nauka jeżdżenia czołgiem (prezent z okazji 40 urodzin od przyjaciół)
  3. Oglądanie pięknego meczu piłkarskiego gdzie poczuje piłkarskie emocje (nie jestem wielkim fanem piłki nożnej ;))
W helikopterze Mi8 przed skokami.
Nauka jazdy czołgiem T-55
Mecz piłkarki Real Madryt

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *